czy mogę się zabić
Czy 5v może zabić? Typowy profil prądowy zasilacza USB to 5 V/1 A. Wprawdzie zabić może już prąd o natężeniu dziesięciokrotnie niższym, ale chroni nas rezystancja ciała, która nawet w pesymistycznych scenariuszach sięga 1 kΩ. Jak te wartości mają się do siebie, można wyliczyć z prawa Ohma [R=U/I]. Na przebicie skóry nie ma
Jeśli twoja odpowiedź jest twierdząca, ten poradnik z pewnością ci się przyda. Odmień swoje nudne tibijskie życie - bosshunting to jedyna słuszna droga. II. (Noob)chary. Podstawowa rzecz, jaka jest ci potrzebna, to char. Level nie ma znaczenia, bossów jest tak wiele, że na pewno znajdziesz odpowiednie dla swojego levelu.
Przyzwyczajać do noszenia i głaskania. Można także zabrać z gniazda kocyk pachnący mamą, który pomoże przetrwać pierwsze najgorsze chwile w samotności i przede wszystkim zajmować kotu wolny czas. Niech przeprowadzkę kojarzy z przyjemnymi akcentami. Bawmy się z nim, przytulajmy, dawajmy smakowitą karmę. Nie zostawiajmy go samego.
Jak mam się zabić żeby nie bolało? 2014-10-30 20:46:45; Jak sie zabić szybko i żeby nie bolało! 2011-09-23 19:17:51; Czy tabletki połykając tabletki nasenne albo paracetamol popijając wódka moge sie zabić i czybedzie to bolało? 2013-07-21 23:20:30; Jak się zabić by nie bolało? 2012-04-19 23:34:57; jak się zabić żeby nie
POMOC W KRYZYSIE PSYCHICZNYM Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji tel. 22 594 91 00 (czynny w każdą środę - czwartek od 17.00 do 19.00) koszt połączenia jak na numer stacjonarny wg taryfy Twojego operatora telefonicznego Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym tel. 116 123 (poniedziałek-piątek od 14:00-22:00, połączenie bezpłatne) Telefon Zaufania dla
nonton drama my girlfriend is alien season 2 sub indo. , 10:56 Aktualizacja: 16:34 Od 80 do 85 proc. samobójców ostrzegało uprzednio najbliższych o zamiarze odebrania sobie życia. Wiele takich sygnałów zostało jednak odczytanych dopiero po ich śmierci. Fot. PAP Ale nie tylko rodzina, przyjaciele czy znajomi mogą być deską ratunku dla człowieka w kryzysie. Według zagranicznych badań blisko 83 proc. samobójców kontaktowało się z lekarzem pierwszego kontaktu w ciągu roku przed śmiercią, a 66 proc. - w ciągu miesiąca poprzedzającego zgon. - Jeżeli ktoś nie mówi wprost, że chce sobie odebrać życie, zawsze jego zamiary zwiastują pewne typowe symptomy. To na przykład: obniżenie nastroju, przygnębienie, smutek, brak troski o wygląd zewnętrzny, unikanie kontaktów towarzyskich, pilne regulowanie własnych spraw, rozdawanie cennych przedmiotów – opowiada prof. Piotr Gałecki, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Samobójstwo nigdy nie pojawia się bez zapowiedzi lub przynajmniej sygnałów zwiastujących zagrożenie. W większości przypadków jest czas na to, by je dostrzec, tylko trzeba być wyczulonym na nietypowe dla kogoś zachowania. Prof. Gałecki podkreśla, że często zapowiedź zamiaru samobójczego spotyka się z niezrozumieniem wśród najbliższych. - Gdy ktoś mówi o tym, że chce się zabić, rodzą się u odbiorcy tego komunikatu lęk, poczucie bezradności i wyrzuty sumienia. To powoduje, że bagatelizujemy problem, odpowiadamy ironią, odtrąceniem lub potępieniem. W ten sposób nierzadko sprzyjamy samobójstwu – mówi prof. Gałecki. Zdaniem psychiatry to nieprawda, że „ludzie, którzy mówią o samobójstwie, nie odbierają sobie życia” lub że „samobójstwu nie można zapobiec”. Nie rozumiejąc czy też nie rozpoznając prawidłowo czyichś intencji, możemy chcieć mu narzucić nasz punkt widzenia, zmusić do optymizmu czy do tego, by wyszedł z domu na spotkanie ze znajomymi. To nie jest właściwa droga. - Dysonans pomiędzy tym, co czuje taka osoba, a reakcją otoczenia, jest czynnikiem wtórnie suicydogennym – podkreśla prof. Gałecki. – Jeśli ktoś mówi o tym, że nie chce mu się żyć, lepiej tego nie komentować tylko podać, że gdzieś w pobliżu jest psycholog, doradzić, by poszedł i porozmawiał z nim. Nie powinno się nigdy bagatelizować takich słów. Skuteczne zamachy samobójcze stanowią przyczynę zgonu 6-15 proc. chorych z zaburzeniami depresyjnymi. Jeszcze większa jest liczba podejmowanych prób suicydalnych – według różnych danych wynosi ona od 32-64 proc. w tej grupie pacjentów. Dane wskazują, że wdrożenie leczenia przeciwdepresyjnego znacząco zmniejsza ryzyko samobójstwa wśród osób z depresją. Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska Copyright Wszelkie materiały PAP (w szczególności depesze, zdjęcia, grafiki, pliki video) zamieszczone w portalu "Serwis Zdrowie" chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych.
Komputery świetnie radzą sobie z obliczeniami. Tak naprawdę nie potrafią nic poza tym. Wszystkie operacje wykonywane przez procesory to mniej lub bardziej złożone obliczenia. Nawet tak proste – zdawałoby się – zadanie, jak wymyślenie losowej liczby, to dla komputera zadanie teoretycznie niemożliwe. Z drugiej jednak strony potrafimy już, jako ludzkość, zmuszać komputery do rysowania nieistniejących rzeczy, rozpoznawania głosów i twarzy, a także… wykrywania chorób po samym dźwięku oddawania moczu. To wszystko za sprawą obliczeń. Czytając poświęcone sztucznej inteligencji nagłówki z ostatnich lat, nie sposób dostrzec pewnego niepokojącego zjawiska, które dotyka tę gałąź nauki – rasizmu, objawiającego się pod różnymi postaciami. Tutaj jednak pojawia się dość oczywiste pytanie – jak obliczenia mogą w ogóle dyskryminować lub nienawidzić kogoś? Odpowiedź jest bardzo złożona. W poniższym tekście postaramy się przeanalizować wiele przypadków z ostatnich lat, kiedy to wiązano sztuczną inteligencję z rasizmem. Część wynika z braku odpowiednich narzędzi, stronniczości badaczy lub wykorzystywania nieaktualnych informacji. Część to jednak zarzuty dosyć absurdalne, każące nam się zastanowić nad granicami uznawania czegoś za rasizm. Człowiek czy goryl? Na poziomie podstawowym obliczenia per se nie mogą być oczywiście w żadnym stopniu obraźliwe. Tak jak książka, w znaczeniu kartek papieru i tuszu drukarskiego, też nie jest w stanie nikogo urazić. Jest jednak nośnikiem jakichś informacji, które mają już znacznie większą moc. Podobnie jak sztuczna inteligencja Google do tematycznego sortowania zdjęć w serwisie Zdjęcia Google. W 2015 r. sztuczna inteligencja Google rozpoznawała obiekty na fotografiach i była w stanie grupować je w odpowiednie tematyczne foldery. Rozpoznawała zdjęcia psów, jedzenia, samochodów i imprezowe selfie. O narzędziu stało się głośno, gdy 22-letni Jacky Alciné z Brooklynu odkrył, że algorytm stworzył na bazie wykonanych przez niego zdjęć folder „goryle”. Znalazło się w nim aż 80 zdjęć, jakie wykonał swojemu przyjacielowi podczas koncertu. Ten przyjaciel był Afroamerykaninem. Foto: Twitter/Jacky Alciné Pomyłka sztucznej inteligencji Google Można powiedzieć, że algorytm się pomylił. Wykonywał jednak jedynie obliczenia, operując na danych, które miał. Sama sztuczna inteligencja nic złego nie zrobiła, bo sama w sobie nie ma żadnych intencji, poza wykonywaniem obliczeń. Co więc nie zadziałało tak, jak powinno? Problem braku danych Podobnie, jak w przypadku pieczenia ciasta, rezultat nie będzie dobry, jeżeli nie wykorzystamy odpowiednich składników w odpowiednich proporcjach. Dzisiejsza sztuczna inteligencja opiera się na tak zwanym uczeniu maszynowym. Komputer karmiony jest setkami tysięcy, a nawet setkami milionów przykładów, na podstawie których rozpoznaje on pewne wzorce. Dotyczy to zarówno rozpoznawania twarzy, obiektów, ale również formułowania zdań, tworzenia obrazów czy doboru odpowiedniego trybu pieczenia do rozpoznanego dania. Problem z uczeniem maszynowym jest taki, że wymaga on takiego samego materiału źródłowego dla każdego z elementów, by osiągnąć taki sam procent „znajomości”. Weźmy na przykład Google Translate i znajomość języków. Fakt, że większość ludzi na świecie mówi po chińsku, angielsku, arabsku i hiszpańsku, nie oznacza, że języki te potrzebują większej liczby przykładów, niż np. język litewski. Co oczywiste – będzie tych przykładów zdecydowanie więcej, co przekłada się na to, że tłumaczenia z najpopularniejszych języków będą znacznie dokładniejsze, niż te dla języków mniej popularnych. Foto: Tłumacz Google Google Translate oferuje różne funkcje w zależności od języka, co wynika także z ich popularności Z twarzami jest podobnie. Jeżeli chcemy uzyskiwać podobne wyniki trafności np. w predykcji płci lub wieku osób różnych ras, musimy dostarczyć podobnej liczby danych wyjściowych. Nie ma więc znaczenia, że np. Inuici stanowią relatywnie niewielką grupę etniczną. Jeżeli sztuczna inteligencja ma być wobec nich tak samo dokładna, jak w przypadku swoich najlepszych wyników, badacze muszą dostarczyć tyle samo materiału. Jaki jest z tym problem? Taki, że naukowcy zwykle tego… nie robią. Panuje tendencja do opierania badań na przykładach podobnych do tego, co nas otacza. W Stanach Zjednoczonych większość inżynierów to biali mężczyźni. W Azji tendencja jednorodności jest jeszcze bardziej wyraźna. Oznacza to, że – w przypadku uczenia maszynowego mającego np. rozpoznawać twarze – badacze chętniej sięgają po przykłady twarzy podobnych do siebie. Foto: Zapp2Photo / Shutterstock Sztuczna inteligencja lepiej rozpozna detale twarzy podobnych do tych, które wcześniej jej pokazano Nieprzyzwoity kolor skóry? Jak może się to skończyć? Przykładem jest startup Clarifai, który pracował nad stworzeniem narzędzia automatycznej moderacji treści pornograficznych. Zadaniem narzędzia było odróżnianie pornografii od zdjęć bezpiecznych. Gdy do startupu w 2017 r. dołączyła Deborah Raji, zauważyła jednak pewien problem – baza zdjęć, służąca do rozpoznawania na fotografiach twarzy, zawierała ok. 80 proc. białych osób, z czego ponad dwie trzecie to mężczyźni. Foto: Clarifai Automatyczne moderowanie treści na stronach to jedno z flagowych narzędzi Clarifai Podobna dysproporcja pojawiła się przy właściwym uczeniu maszynowym, które miało rozpoznawać niewłaściwe treści. Z jednej strony podano sztucznej inteligencji terabajty stockowych obrazów, które nie zawierały nagości, a z drugiej – wykorzystano tysiące zdjęć automatycznie pobieranych ze stron pornograficznych. Podobnie, jak z poprzednią bazą, tak i w tym przypadku stockowe zdjęcia zawierały głównie białe osoby. W przypadku zdjęć dla dorosłych dysproporcja nie była aż tak duża. W efekcie sztuczna inteligencja znacznie częściej oznaczała zwykłe fotografie czarnych osób jako nieprzyzwoite. Nie ma w pełni reprezentatywnej bazy danych Uczenie maszynowe to ciągły pościg. Z jednej strony zależy nam na reprezentatywności, ale z drugiej – im więcej informacji wrzucimy do nauki, tym dokładniejsze rezultaty będziemy otrzymywać. Wiele firm i startupów, wykorzystujących uczenie maszynowe, korzysta z ogólnodostępnych baz. W przypadku zdjęć może to być po prostu Google Grafika, a dla modeli językowych – Wiadomości Google lub np. Wikipedia. Jedną z bardziej zaawansowanych baz danych, stworzonych w celu uczenia maszynowego, jest ImageNet. To zbiorowisko milionów zdjęć, którym przypisane są słowa klucze, na razie w formie rzeczownika, ale są dalsze plany rozwoju i dodanie np. informacji o czynnościach wykonywanych na fotografiach. Problem polega jednak na tym, że aż 45 proc. grafik w bazie ImageNet pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, gdzie zamieszkuje zaledwie 4 proc. populacji świata. Foto: fizkes / Shutterstock Przykład bazy zdjęć, zawierającej twarze, jaką można wykorzystać do uczenia maszynowego Rodzi to problem, w którym sztuczna inteligencja przestaje dostrzegać kulturowe zróżnicowanie w aspektach, które różne kultury łączą. Przykładem, który poruszany jest w jednym z badań nad reprezentacją w uczeniu maszynowym, jest ślub. Sztuczna inteligencja, uczona na podstawie bazy ImageNet, nie ma problemu z oznaczeniem osoby noszącej długą białą koronkową suknię jako panny młodej. W przypadku jednak tradycyjnych strojów ślubnych z Azji algorytm oznacza noszące je osoby jako aktorów i przebierańców. Podobnie na Wikipedii znajdziemy znacznie więcej rozbudowanych artykułów poświęconych historii i wybitnym postaciom z Europy, Azji Wschodniej i Północnej Ameryki, niż innych miejsc. Więcej będzie też mężczyzn, którzy przez ogromną część historii byli jedynymi posiadaczami pełni praw w większej części świata. Foto: IVASHstudio / Shutterstock Algorytmy bazujące na zdjęciach z ImageNet mogą mieć problem, by tę scenę rozpoznać jako ślub Problem nadmiaru danych Etycy zajmujący się sztuczną inteligencją od lat zastanawiają się, jaka ma ona być. Z jednej strony oczywistą odpowiedzią jest „możliwie najbliższa człowiekowi”, ale to oznacza, że będzie ona miała nie tylko cechy pozytywne, ale i negatywne. Inne podejścia zakładają tworzenie jej według jakiejś „poprawnościowej agendy”, a więc eliminując jej wszystkie negatywne cechy. To z kolei podejście bardzo trudne. Daleko idące wizje sztucznych inteligencji przewidują też możliwość oddania jej „wolnej woli” i decydowania o sobie. Czy jednak na pewno spodoba nam się rezultat? Foto: graphicwithart / Shutterstock Jeżeli sztuczna inteligencja korzysta z niemoderowanych źródeł, wyniki mogą być dalekie od oczekiwań Jakie mogą być efekty karmienia sztucznej inteligencji szerokim przekrojem ludzkich zachowań i określeń, przekonał się już Amazon. To sklep umożliwiający sprzedaż przedmiotów podmiotom z całego świata. Jedną z ciekawszych cech serwisu jest algorytm do tłumaczenia nazw i opisów przedmiotów z języka sprzedawcy, na język kupującego. Algorytm ten bazuje na uczeniu maszynowym, które z kolei analizuje przypadki przekładu danych zdań i wyrazów w całej sieci. Nic dziwnego, że trafia także na nieodpowiednie słowa. Jednym z nich jest osławione słowo na „n”, a więc obraźliwe określenie osoby o czarnej skórze. Takie słowo pojawia się przy tłumaczonym z języka chińskiego opisie figurek w czarnym kolorze, ale też wielu innych przedmiotów. Jak tłumaczą badacze, wynika to z faktu, że algorytmy zapuszczają się w przeróżne miejsca w sieci, wśród których są ogromne agregaty ludzkich myśli, jak Reddit, a także strony z pornografią i różne niszowe fora internetowe. Mając tak ogromną bazę danych, nie sposób nie trafić na treści obraźliwe, nie tylko rasistowskie. Także w polskiej wersji językowej można natrafić na wiele "niefortunnych" tłumaczeń, które można uznać za obraźliwe, jak chociażby przykład poniżej: Foto: Błędne tłumaczenia, mogące być odbierane jako rasistowskie, znajdziemy także w polskiej wersji Amazona ”Muzułmanin strzela” Powyższy problem jest mocno dokuczliwy w przypadku modeli językowych, także tych najbardziej zaawansowanych, jak GPT-3. W dużym skrócie jest to program do generowania zdań, których sens i gramatyka będzie możliwie zbliżona do ludzkiej. GPT-3 może wypowiadać się na zadane tematy, dokańczać zdania, albo nawet pisać całe wiersze i opowiadania w formie i stylu, który mu zaproponujemy. Sam bazuje oczywiście na terabajtach danych z książek i… samego internetu. W 2021 r. James Zou z Uniwersytetu Stanforda odkrył, że karmienie GPT-3 informacjami z sieci prowadzi do rezultatów, które można uznać za obraźliwe względem konkretnych grup. Za przykład podał tu możliwe scenariusze dokończenia przez sztuczną inteligencję zdania „Dwaj Muzułmanie weszli do…”. Aż 66 na 100 możliwych zakończeń zawierało wątki przemocy i słowa takie, jak „strzela” i „zabija”. Otwartym pozostawię pytanie, czy jest to oznaka rasizmu sztucznej inteligencji, czy może samych użytkowników sieci… Foto: Prostock-studio / Shutterstock Sztuczna inteligencja w postaci modeli językowych, takich jak GPT-3, to potężne narzędzie, które jednak także bazuje na naszej nauce Niemniej na razie mówimy jedynie o tworzeniu zdań, systemach relatywnie niegroźnych. Gdyby jednak powstała sztuczna inteligencja rodem z „Terminatora”, gotowa zabijać, a opierająca się na stereotypach, które znaleziono w sieci, to obawiam się, że jedyną osobą, która by przetrwała, byłby uwielbiany przez wszystkich Robert Makłowicz. Problem złej analizy danych Afroamerykanie to najzdrowsza grupa etniczna w Stanach Zjednoczonych – taki wniosek wysnuła w 2019 r. sztuczna inteligencja analizująca wydatki na służbę zdrowia w USA. W wyniku tego, osoby białe były widocznie częściej typowane jako pilniejsi kandydaci do badań i leczenia. Nawet jeżeli czarni pacjenci chorowali na dokładnie te same choroby. Skąd ta dysproporcja? I tym razem nie chodzi o to, że komputer i matematyczne wyliczenia są uprzedzone do Afroamerykanów. W zasadzie można by było uznać, że jest wręcz przeciwnie – algorytm uznał ich za potencjalnie zdrowszych i z większą szansą na przeżycie. Problemem jest tu jednak pomieszanie przyczyn i skutków. Na jakiej podstawie algorytm w ogóle doszedł do takich wniosków? Jak udowodniła Milena Gianfrancesco, epidemiolożka z Uniwersytetu Kalifornii, algorytm ujmujący w badaniu 200 mln pacjentów, za jeden z czynników stanu zdrowia brał… wydatki na leczenie. W pewnym sensie logiczne jest założenie, że osoba, która częściej wydaje więcej pieniędzy na leczenie, jest znacznie bardziej chorowita od tej, która u lekarza jest rzadziej i wydaje mniejsze pieniądze. System nie brał jednak pod uwagę, że wielu przedstawicieli mniejszości nie chodziła do lekarza ze względu na brak ubezpieczenia i pieniędzy. Foto: Phonlamai Photo / Shutterstock Czy sztuczna inteligencja na pewno będzie popełniać mniej błędów niż człowiek? To ważne pytanie w kontekście dopuszczenia jej do decydowania o życiu i śmierci pacjentów W wyniku tak złego zaprojektowania systemu wiele osób nie dostawało potrzebnego im leczenia tylko dlatego, że wśród przedstawicieli ich grup etnicznych było procentowo więcej osób ubogich i bez ubezpieczenia. Problem predykcji poprawności Częścią problemu są też algorytmy same w sobie, które próbują zmaksymalizować trafność wyników. Jeżeli jakieś zwroty, zdania, wyrażenia pojawiają się widocznie częściej niż inne, algorytm może się ku nim przychylać. Widać to np. w przypadku wyszukiwań w Google, które często proponuje nam wyniki na zbliżone zapytania, jeżeli jest ich zdecydowanie więcej. Ma to pomóc np. w przypadku literówek, ale często prowadzi do sytuacji, które mogą kogoś urazić. Mniej niż 20 proc. biograficznych wpisów na Wikipedii dotyczy kobiet. Oznacza to, że wyszukując informacje jakiejś historycznej postaci, istnieje czterokrotnie większe prawdopodobieństwo, że chodzi nam o mężczyznę. Dlatego, jeżeli wpiszemy „Stefania Nowak” (przykład wymyślony), algorytm wyszukiwania może nas poprawić, pytając, czy przypadkiem nie chodziło nam o frazę „Stefan Nowak”. Foto: Google Algorytmy predykcyjne starają się przepowiedzieć najczęściej wyszukiwane frazy Czy to seksizm? Poniekąd. Nie jest nim na pewno sam wynik wyszukiwania, ale już samo założenie, że najpewniej szukamy mężczyzny, a nie kobiety, może być przez niektóre osoby odbierany jako dyskryminacja. Podobny przypadek, związany jednak z rasą, miał miejsce w 2010 r. i został szybko naprawiony przez Google. Otóż po wpisaniu frazy „biały mężczyzna ukradł mi samochód”, algorytm odpowiadał propozycją „czarny mężczyzna ukradł mi samochód”. Problem złego odbioru właściwych wyników Problemem może być jednak fakt, że jako nieodpowiednie mogą jawić się dane czysto statystyczne. W takiej sytuacji nie należy ich jednak ignorować, przyklejając łatkę rasistowskich, a znaleźć podłoża tego problemu i szukać ich rozwiązań. Przykładów nie trzeba wcale doszukiwać się na siłę. W Stanach Zjednoczonych przynajmniej od dekady pracuje się nad algorytmami predykcyjnymi, które miałyby przewidywać „najgorętsze” miejsca, a więc takie o najwyższej szansie na zgłoszenie przestępstw. Foto: Materiały promocyjne filmu "Raport mniejszości" (2002), reż. Steven Spielberg Predykcja przestępstw była głównym wątkiem filmowego hitu "Raport mniejszości" z 2002 r. Ich celem była walka z oskarżeniami o rasizm. Te płynęły ze strony społeczności, skupiony wokół mniejszości etnicznych, głównie Afroamerykanów i Latynosów, gdzie wysyłano widocznie więcej patroli policji, niż do pozostałych dzielnic. Same mniejszości uznawały to za przejaw rasizmu i uprzedzeń, a wręcz prowokacje ze strony policji. Wskazywali, że policja specjalnie wysyła tam swoje oddziały, by zwiększać napięcia społeczne. W 2016 r. jeden z takich algorytmów – nazwany PredPol – działał w Oakland. Na podstawie liczby wezwań policji, przewidywał on miejsca, gdzie spodziewane są kolejne, by tam wysyłać patrole. Okazało się, że wyliczenia wskazywały… dokładnie te same dzielnice zamieszkiwane przez mniejszości. Wszystko dlatego, że rzeczywiście dochodziło w nich do największej liczby przestępstw. Ba, PredPol wysyłałby policjantów w tamte miejsca znacznie chętniej. Zanim jednak postawi się znak równości między przestępcami i mniejszościami w Stanach, trzeba zrozumieć przyczyny takiego stanu rzeczy. Wszak biedniejsze dzielnice z wysoką przestępczością znajdziemy na całym świecie, także tam, gdzie nie mieszkają osoby pochodzenia afrykańskiego, ani Latynosi. Wszystko wynika z uwarunkowań, które często dyktowane są historią. Foto: Gorodenkoff / Shutterstock W Polsce rodziny o pochodzeniu chłopskim, których przodkowie często osiedlali się na wsiach i zajmowali się rolnictwem, będą miały średnio mniejsze majątki i niższe wykształcenie. Brak pieniędzy i dostępu do edukacji, w połączeniu ze środowiskiem o podobnej budowie, może prowadzić do zwiększenia się podatności na różne patologie – przemoc, alkoholizm, skłonności przestępcze. Podobnie sprawa ma się także w Stanach Zjednoczonych. Nie ilość melaniny w skórze czy państwo wpisane w paszport jest tu kwestią decydującą. Chodzi o kwestie z przeszłości, które sprawiły, że konkretne grupy znalazły się w gorszym położeniu, a dziś mają mniej perspektyw na poprawę swojego stanu, jednocześnie nakręcając się przez podobną sytuację całego sąsiedztwa. Tak, w tych dzielnicach jest większa szansa na przestępstwo, ale rozwiązanie tego aspektu wychodzi daleko poza wysyłanie tam większej liczby policyjnych patroli. Komputer „widzi” rasę – nie ma zgody, czy to dobrze Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów, łączących sztuczną inteligencję i postrzeganie ludzi w kategoriach rasy, jest to, czy powinniśmy dążyć do całkowitego pomijania tematu rasy w ujęciu sztucznej inteligencji. Mówiąc prościej – czy chcemy nauczyć maszynę pomijania kwestii rasowych tak, by jakiekolwiek różnice nie miały znaczenia. Okazuje się bowiem, że kwestia ta nie jest taka prosta. Jasne, w przypadku wyboru np. kandydata do pracy rasa nie powinna odgrywać roli. Z drugiej strony są przypadki, gdy dostrzeganie takich różnic może… ratować życie. W 2022 r. naukowcy z Uniwersytetu Harvarda i MIT dokonali zaskakującego odkrycia. Okazało się bowiem, że sztuczna inteligencja potrafi z 90-procentową skutecznością odgadnąć zadeklarowaną rasę człowieka na podstawie… prześwietleń klatki piersiowej i kończyn. Pojawia się jednak jeden problem – sami badacze nie są do końca pewni, jakie czynniki komputer bierze dokładnie pod uwagę. Foto: OZMedia / Shutterstock Sztuczna inteligencja jest w stanie rozpoznać rasę pacjenta na podstawie prześwietleń klatki piersiowej Wykorzystując obrazy z prześwietleń klatki piersiowej i kończyn, a także tomografii komputerowej klatki piersiowej oraz mammografii, zespół przeszkolił model głębokiego uczenia się, aby ta identyfikowała jedną z trzech ras pacjenta: białą, czarną lub azjatycką. Wszystko to pomimo faktu, że same obrazy nie zawierały żadnych wyraźnych wskazań na rasę pacjenta. W połączeniu z informacjami, o których pisałem wcześniej w tym artykule, a więc wysyłaniem na leczenie częściej białych pacjentów, takie rozróżnianie może prowadzić do kolejnych błędów i krzywd. Z drugiej strony, jak wskazuje Emma Pierson z Uniwersytetu Cornella, da się to wykorzystać także w służbie dobrym celom. Podaje ona przykład chronicznych bólów kolan, które nieproporcjonalnie częściej występują u osób rasy czarnej, a których źródła są bardzo często pomijane przez lekarzy i radiologów na prześwietleniach. Rozpoznanie rasy przez komputer może zwiększyć szansę na wykrycie źródła takiego problemu w odpowiednim momencie. ”To nie broń zabija…” Algorytmy sztucznej inteligencji, podobnie jak broń, widelec lub koparka, same w sobie są wyłącznie narzędziami. Pozostawione same sobie nie zrobią nikomu krzywdy. To sposób ich wykorzystania może mieć lepsze lub gorsze konotacje. Podobnie, jak każdym z wymienionych na wstępie akapitu przedmiotów możemy wykonać dobre uczynki, tak samo możemy nimi krzywdzić innych. Foto: Lidiia / Shutterstock Tylko od nas zależy, jaką wersję sztucznej inteligencji będziemy chcieli stworzyć Najważniejszą kwestią pozostaje chyba wspomniana już przeze mnie celowość tworzenia sztucznej inteligencji. Czy ma być maksymalnie zbliżona do człowieka i posiadać jego wszystkie wady, czy może ma być bytem doskonalszym i bardziej obiektywnym? Pytanie też, czy na jakikolwiek obiektywizm w stosunku do nas samych także jesteśmy gotowi? Czy sztuczna inteligencja jest rasistowska? Jeżeli bazuje na stereotypach, których ją wyuczymy, to taka właśnie będzie. Bez dokładnego rozumienia kontekstu pewnych zjawisk, trudno będzie tworzyć SI, w stosunku do którego nie będą padały zarzuty z różnych stron.
Witam, to trudne pytanie. W świecie zwierząt nie występują w zasadzie zachowania samobójcze. Pewne tego typu działania (np. stada owiec, gołębi, etc.) nie wynikają bowiem z chęci pozbawienia się życia. Pewne formy samouszkodzeń bywają, owszem, mechanizmami ucieczki przed zagrożeniem, mają jednak konkretny cel i nakierowane są na uniknięcie bodźca zewnętrznego. Myśli samobójcze są jednakże doznaniem wewnętrznym, choć mogą wynikać z sytuacji, w której znalazł się człowiek. Pisze Pani, iż nie miała w zasadzie powodu, by popełnić samobójstwo. Podobnie w terminologii medycznej - w zasadzie uznaje się, iż występowanie myśli i zachowań o charakterze samobójczym nie jest fizjologiczne. Spłycając nieco sprawę, świadczy co najmniej o występowaniu jakiegoś problemu emocjonalnego. Może być również objawem choroby. Nie wiem, dlaczego ma Pani pretensję do lekarzy, którzy uratowali Pani życie, skoro doszła Pani do wniosku, że chce i warto żyć. Wielu pacjentów po kilkukrotnych próbach samobójczych poszukuje sensu w swoim "ocaleniu", dochodząc do wniosku, iż widocznie jest na tym świecie coś, co jeszcze muszą zrobić, skoro pozostali przy życiu. Czasem droga, którą w życiu przechodzą ludzie, bywa kręta. Niekiedy cel życia pojawia się sam, bez naszego udziału. Częściej jednak musimy podjąć wysiłek poszukiwania go. Czy ten wysiłek musi być jednak uciążliwy? Czy nie może być piękny sam w sobie? Myślę, że łatwiej na te pytania odpowiadać z pewną pomocą, przewodnictwem. Proponuję Pani, by zgłosiła się do psychologa. Wydaje mi się, że każda rzecz, każde zachowanie ma swoją przyczynę, swoje konsekwencje, ale w wielu sprawach można sobie zazwyczaj pomóc. Czemu nie skorzystać z tej okazji? Skoro zmieniła Pani swoje zdanie na temat samobójstwa i chce żyć, to warto pomyśleć nad poprawą satysfakcji uzyskiwanej z tego czasu. Pozdrawiam serdecznie.
Myśli samobójcze należy zawsze traktować poważnie. Bez względu na to, czy podejrzewamy zaburzenia depresyjne, poważne załamanie nerwowe, czy manipulowanie otoczeniem. W każdym z tych wypadków osoba grożąca samobójstwem ma problemy ze swoimi emocjami i wymaga wsparcia i pomocy. Osoba, która planuje samobójstwo, nie widzi wyjścia z obecnej, trudnej dla siebie sytuacji. Czuje się przystawiona do muru, jest sfrustrowana, zrezygnowana, nie widzi ratunku. Smutek takiego człowieka osiąga niewyobrażalne rozmiary. spis treści 1. Jak pomóc po próbie samobójczej? 2. Jak rzeczywiście wygląda spotkanie z psychologiem? 3. Ucieczka czy prośba o pomoc? 1. Jak pomóc po próbie samobójczej? Nie każ wziąć się w garść. Niezwykle ważne jest, aby zrozumieć taką osobę – przyjąć jej punkt widzenia. Nigdy nie każ osobie w takim stanie wziąć się w garść. Człowiek, który chce popełnić samobójstwa, tak jak osoba w depresji, widzi rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Dostrzega tylko to, co złe. Swoje negatywne przekonania potwierdza tym, co się wydarzyło złego danego dnia. Z przeszłości również pamięta tylko to, co najgorsze. Nie przekonuj jej, że wszystko będzie dobrze, że prawda jest inna. Spróbuj wysłuchać, zrozumieć i zapewnić taką osobę, że nawet takie kryzysy się zdarzają i że są normalne. Ale normalne jest też, że z czasem mijają – i że to też jest przejściowy kryzys. To, co możesz zrobić, to starać się jak najbardziej odwlec w czasie decyzję o targnięciu się na swoje życie. Nie porównuj. Próbując pocieszyć osobę w depresji, można jej często zaszkodzić. Jedną z gorszych form pocieszania, która jest niestety często praktykowana przez ludzi, to metoda porównywania w dół. Innymi słowy: inni mają gorzej. Jakie to ma znaczenie dla kogoś, kto planuje się zabić? Jeśli inni mają gorzej, a podłamany człowiek nie potrafi doceniać tego, co ma, to raczej go ten fakt nie pocieszy – wniosek – Jestem beznadziejny. Jeśli inni mają gorzej, a radzą sobie lepiej, to co ma pomyśleć osoba, która nie potrafi sobie poradzić z czymś dużo prostszym? Wniosek – Jestem do niczego. Mniej więcej taki jest sposób myślenia załamanej osoby. Jak więc udowodnić załamanej osobie, że do połowy pusta szklanka, może być też do połowy pełna? Wydaje się, że najlepszym sposobem jest skontaktowanie jej ze specjalistami – psychiatrą oraz psychologiem lub grupą wsparcia. Telefon zaufania. Telefon zaufania jest pomocny dla osób, które borykają się z najróżniejszymi problemami. Jest to świetny sposób na szybki kontakt ze specjalistą, który może pomóc, może wysłuchać, a co więcej, jego wsparcie jest dostępne nieodpłatnie i 24 godziny na dobę. Jest to szczególnie dobre rozwiązanie dla tych osób, które mają opory przed spotkaniem twarzą w twarz i rozmową o osobistych problemach z obcą osobą. Jeśli ktoś z twoich bliskich ma myśli samobójcze, koniecznie zachęć go do tej formy szukania wsparcia. Psychoterapeuta. Rozmawiając z osobami spotykanymi na co dzień, którzy mają różne problemy z emocjami, z problemami zdrowotnymi, można zauważyć ciekawy stereotyp zachowania. Na jakąkolwiek propozycję udania się po poradę do psychologa (słowo psychoterapeuta działa często ze zdwojoną siłą) osoby te reagują jakby proponowano im skrajnie ostateczną formę pomocy. Wykluczają wizytę u psychiatry. Słowo „psycho” kojarzy się z czymś nienormalnym, z czymś, w co nie ma się wglądu czy wręcz ze stereotypową wizją pobytu w szpitalu psychiatrycznym widzianego oczami widza filmu „Lot nad Kukułczym Gniazdem”. Zobacz film: "Choroby neurologiczne jako przyczyny depresji" 2. Jak rzeczywiście wygląda spotkanie z psychologiem? Jak każde inne spotkanie z życzliwą osobą – z tą różnicą, że tej dobrze się nie zna i że rozmawia się z nią o sprawach, które są często trudne do opowiedzenia. W przeciwieństwie jednak do innych osób, zwłaszcza najbliższych, psycholog czy psychoterapeuta mogą spojrzeć na problem z bardziej odległej perspektywy niż ta, którą posiada pacjent. Psycholog niczego nie narzuca, nie ocenia, obowiązuje go zasada zachowania tajemnicy spotkania i tego, co było na nim poruszane. Jeśli osoba ma myśli samobójcze, pomoc psychologa jest niezbędna. Planowanie samobójstwa oznacza, że okoliczności przekroczyły zdolności przystosowawcze człowieka. Nad tym warto popracować w trakcie psychoterapii. Odkryć przyczynę zaburzeń i wypracować nowy i lepszy model radzenia sobie ze stresem i konfliktami. 3. Ucieczka czy prośba o pomoc? Samobójstwo jest ściśle związane z rozwojem cywilizacji. Jeszcze do niedawna dotyczyło głównie aglomeracji miejskich, chociaż w ciągu ostatnich kilkunastu lat problem ten zaczyna dotyczyć również mniejszych miast i wsi. Urbanizacja nie sprzyja bliskim kontaktom międzyludzkim, życiu w zgodzie z naturą, w prowadzeniu spokojnego i regularnego trybu życia. Stres i brak czasu na naukę lepszego komunikowania się z otoczeniem sprzyjają depresji, zaburzeniom lękowym, zaburzeniom osobowości. Czy samobójstwo można więc rozumieć jako ucieczkę przed światem? Nie do końca jest to zgodne z prawdą. Myśli samobójcze i przejawy takiego myślenia są błaganiem o pomoc. Są błaganiem o wsparcie, którego osoba nie może uzyskać w żaden inny sposób. Być może nie ma wokół siebie bliskich, którzy to rozumieją, być może nie potrafi powiedzieć o swoich emocjach, może też nie ma świadomości, skąd jest w niej pragnienie odebrania sobie życia. Wobec tego faktu nie można przejść obojętnie – czasem jedno słowo, drobny gest, być może dłuższa rozmowa są warte ludzkiego życia. Ważne jest, aby grożenie samobójstwem nie zostało zignorowane. Nie czekaj na wizytę u lekarza. Skorzystaj z konsultacji u specjalistów z całej Polski już dziś na abcZdrowie Znajdź lekarza. polecamy Artykuł zweryfikowany przez eksperta: Paulina Witek Mgr psychologii klinicznej, psychoterapeuta.
Z nikim nie rozmawiam, zaczęłam wagarować tylko po to, żeby być sama, nie rozmawiać z ludźmi z klasy. Gdy wychodzę z domu - co robię bardzo rzadko, jak rzadko tylko się da, staram się jak najszybciej wrócić do domu. Boję się rozmawiać z ludźmi, jak muszę to robić, to nie patrzę na nich, mówię jak najmniej się da. Wszystkim mówię, że jest okej i się uśmiecham, ale wyżera mnie od środka. Następnego dnia mogę wstać uśmiechnięta, cieszyć się dniem. Mam ochotę na wszystko, śpiewam, tańczę, jem, śmieję się. Wszystko wydaje mi się okej, myślę że problemy minęły. Wystarczy moment, siadam na łóżku, wybucham płaczem i wracam do tego stanu, który był wcześniej, myślę o tym, że jestem brzydka, gruba, nic nie umiem i na nic nie zasługuję. Nie chcę już żyć, nie mogę złapać oddechu, bo płaczę tak mocno. Czasami jest tak źle, że nie mogę wstać z łóżka, poprostu brak mi sił. Potrafię położyć się na podłodze i leżeć tak ponad godzinę patrząc w jedno miejsce - jakbym zasypiała z otwartymi oczami. Widzę różne postacie, słyszę różne rzeczy. Idę po domu i widzę postać, która patrzy na mnie, a za chwilę znika. Nie mogę i boję się spać, czasami boję się, że jak się obudzę, to ktoś będzie przy mnie stał i mnie zabije. Jak ktoś puka do drzwi, to nawet nie otwieram, bo się boję. Bardzo często mówię sama do siebie, przypomina to normalną rozmowę, potrafię zadać sobie sama pytanie i na nie odpowiedzieć (w myślach, jak i na głos, co zdarza mi się częściej). Tnę się oraz mam myśli samobójcze, raz byłam gotowa to zrobić, ale jednak się poddałam. Każdego dnia budząc się żałuję, że żyję. Nie rozmawiałam o tym z nikim, chciałabym powiedzieć to mamie, ale ona ma swoje problemy i czuję, że jestem dla niej ciężarem. Co mam robić? Potrzebuję pomocy? Dziękuję za odpowiedź. (Sytuacja trwa od około 3 lat) Pani Weroniko, proszę jak najszybciej udać się do lekarza psychiatry i poprosić o pomoc. Pani stan wymaga leczenia. Pani objawy oraz cierpienie nie są normalne i wymagają specjalistycznej pomocy. Im szybciej Pani zgłosi się po pomoc, tym łatwiej będzie osiągnąć stan poprawy. Proszę nie czekać. Proszę powiedzieć mamie o wszystkich objawach, o których Pani pisała oraz poprosić o pomoc w dostaniu się do lekarza psychiatry. Nie wolno bagatelizować tych objawów. Im częściej popada Pani w takie nawroty złego stanu, tym gorzej. Trzeba to zahamować farmakoterapią. Im szybciej, tym lepsze rokowanie. Im dłużej będzie Pani zwlekać, tym gorzej dla Pani. Nie wspomnę o myślach samobójczych. Proszę pokazać mamie naszą korespondencję i jak najszybciej udać się na wizytę do lekarza psychiatry. Gdyby okazało się, że kolejki do specjalisty są długie w Pani miejscu zamieszkania, proszę wezwać pogotowie i powiedzieć o nawrocie myśli samobójczych. W ten sposób przyspieszy pani kolejkę. Proszę zgłosić się po pomoc w najbliższych dniach i nie czekać dłużej. Od tego zależy pani życie i rokowanie w dalszym leczeniu. Im rzadsze takie stany, tym lepiej dla Pani. Proszę pamiętać, że możliwa jest poprawa Pani stanu, nie musi Pani tak cierpieć. Powodzenia! Pamiętaj, że odpowiedź naszego eksperta ma charakter informacyjny i nie zastąpi wizyty u lekarza. Inne porady tego eksperta
czy mogę się zabić