czy magia to grzech
Czy oglądanie horrorów to grzech? Sprawa ta nie jest wyraźnie zdefiniowana w Biblii , choć wiele aspektów filmów tego gatunku może wzbudzić kontrowersje wśród osób wierzących. Biblia, jako podstawa praw i nauk chrześcijańskich, zawiera wiele przekazów odnoszących się do tego, co jest dozwolone, a co nie.
Jeśli choć jeden z tych warunków nie został spełniony, to jest to grzech lekki i nie trzeba - choć powinno - się spowiadać. Oglądanie hentai to zawsze grzech. Yuri i yaoi to szczególne przypadki hentai lub ecchi, więc ich oglądanie także jest zawsze grzechem. Oglądanie anime nie jest grzechem, jeśli to nie jest hentai czy ecchi.
W Bibli jest pełno metafor i niedomówień. I am Mary. I kto wie czy w sądzie ostatecznym Bóg nie wybaczy także Lucyferowi emilka27 i tak Cię nikt tu nie słucha, chyba, że ta twoja psiapsiółka Oliwka.21 ! Bóg ukazuje akty homoseksualne jako grzech, a nie homoseksualizm. Mylisz podstawowe pojęcia.
Zobacz 10 odpowiedzi na pytanie: Czy to grzech? Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie
Tischner rozróżnił kiedyś "grę" od "zabawy". Różnica polega na tym, że w "grze" człowiek postępuje wg pewnych reguł, natomiast zabawa jest bardziej chaotyczne. Wszystkie one jednak mają na celu relaks człowieka. Czy gra w której kierowany bohater musi oddać cześć jakiemuś bogu jest zła?
nonton drama my girlfriend is alien season 2 sub indo. napisał/a: Rodiesa 2009-05-09 11:51 kobieta20 napisal(a):nic nie jest grzechem, dopuki tego za grzech nie uwazasz... No to akurat nie zgadza się z Biblią... przecież tam wyraźnie jest napisane, co jest, a co nie jest grzechem... Wystarczy dekalog przeczytać. Bo jeżeli wziąć by Twoje słowa za prawdę, to gdy ktoś uzna, że morderstwo czy pedofilia to nie grzech, to nie jest to grzechem? Trochę bez sensu, moim zdaniem... A co do czarów... no to np. w 21 rozdziale i 8 wierszu Objawienia św. Jana jest napisane: "A wszyscy, którzy się ulękli, przestali wierzyć i popadłszy w nieprawość dopuszczali się zbrodni, rozpusty, czarów, zabobonów i kłamstw - wszyscy ci zostaną wrzuceni do jeziora pełnego ognia i siarki." (przekład z Biblii Warszawsko-Praskiej), a w przekładzie z Biblii Warszawskiej ten werset jest przetłumaczony w taki sposób: "Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką." Tak czy inaczej - z Biblii wynika, że czary i zabobony są grzechem, więc raczej bym nie liczyła, że ksiądz poprze czytanie horoskopów (no chyba, że nigdy Biblii nie czytał - są tacy? ;)) A poza tym przeczytałam kilka wypowiedzi typu: "czytanie nie jest złe, wiara w horoskopy już tak"... No cóż, a po co się czyta, jak nie po to, by w to wierzyć? Podświadomie zawsze to pozostaje i się w to wierzy - jak ktoś uważa, że to bzdura, to nie czyta... i tyle:)
Z cyklu "Jak żyć, by podobać się Bogu" na kanwie KKK 2110 -2117 Pierwsze przykazanie zakazuje zabobonu i bezbożności – przypomniałem nauczanie Katechizmu Kościoła Katolickiego w poprzednim odcinku, poświęconym głownie temu drugiemu. Wcześniej pisałem też o grzechach przeciwko wierze, nadziei i miłości. Dziś czas więc na zabobon. Także ten "religijny". Czyli? Zwykliśmy myśleć w tym kontekście o przebiegających przez drogę czarnych kotach, czerwonych wstążkach na maturze czy innych, podobnych sprawach, w których pewnym praktykom, zdarzeniom, zjawiskom, wbrew rozsądkowi, przypisujemy moc sprawczą innych faktów, wydarzeń czy zjawisk. To tak naprawdę przesądy, będące przejawem przeciwnego pierwszemu przykazaniu myślenia magicznego. W znaczeniu katechizmowym zabobon to pewien wynaturzony, wykoślawiony przerost religijności (KKK 2110), wypaczenie postawy religijnej oraz praktyk, jakie nakłada (KKK 2111). Bałwan niejedno ma imię W pierwszym rzędzie taką praktyką jest politeizm, bałwochwalstwo – wprost, bardzo wyraźnie zakazane przez pierwsze przykazanie. Ci bogowie nie istnieją albo – tak też bywa – to demony; wtedy boską cześć oddaje się stworzeniu, i to stworzeniu zbuntowanemu przeciwko Bogu prawdziwemu. To „pójście za nicością”, które, jeśli człowiek nie zejdzie z tej drogi, może skończyć „staniem się nicością (jak wspomina między innymi prorok Jeremiasz); może skończyć się oddaleniem od szczęścia bycia blisko Boga przez całą wieczność. Autorzy katechizmu słusznie jednak zauważają, że taka postawa to nie tylko kwestia kultów pogańskich. To każde ubóstwienie tego, co nie jest Bogiem. „Ma ono miejsce wtedy, gdy człowiek czci i wielbi stworzenie zamiast Boga, bez względu na to, czy chodzi o innych bogów czy o demony (na przykład satanizm), o władzę, przyjemność, rasę, przodków, państwo, pieniądze itd.” (KKK 2113). Mocne, prawda?. Każde traktowanie czegoś, co nie jest Bogiem, jakby Bogiem było, jest bałwochwalstwem. Narodu, świata przyrody, postępu, nowoczesności, ludzkiej wolności i innych ideologii – też. Podobnie jak traktowanie jak Boga jakiegoś człowieka – idola, czy w końcu także ubóstwienie siebie samego. Bożki niejedno mają dziś imię i znajdują wyznawców nawet wśród tych, którzy uważają się za czcicieli Boga prawdziwego. Nie chodź do wróżki Pewną wypaczoną formą religijności jest też wróżbiarstwo, czyli działania mające odsłonić przed człowiekiem przyszłość. „Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa – czytamy w KKK 2116 - odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość”. Dlaczego? „Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się jedynie Bogu” – czytamy dalej w KKK 2116. Nic dodać, nic ująć. Jasne, człowiek powinien roztropnie przewidywać przyszłość. Swoim wzmocnionym doświadczeniami rozumem. Brak takiego przewidywania można nawet uznać za brak odpowiedzialności. Może się też zdarzyć, że to sam Bóg odsłoni trochę przyszłości „prorokowi lub innym świętym” (KKK 2115). Ale chrześcijanin powinien odrzucić wszelką niezdrową ciekawość dotyczącą przyszłości i powierzyć się ufnie Bogu. Zresztą... Co to da, że poznam przyszłość? Jeśli chcę to zrobić po to, żeby ją zmienić, to już jej nie poznałem taką, jaką po tej mojej interwencji będzie, prawda? I po co to chcę robić? Zapanować na tym, nad czym w normalnej sytuacji panuje tylko Bóg? Wydrzeć Mu cząstkę Jego wiedzy, która nam potrzebna do życia tu i teraz nie jest? Zyskać przewagę nad innymi ludźmi? Móc powiedzieć: JA JESTEM PANEM? Praktyki wróżbiarskie – jak czytamy w KKK 2116 – są sprzeczne ze czcią i szacunkiem, które ożywieni miłującą bojaźnią Boga powinniśmy oddawać i okazywać tylko Jemu. Z dala od magii i czarów Grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu jest też będące wyrazem wykrzywionej religijności praktykowanie magii lub czarów. „Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim - nawet w celu zapewnienia mu zdrowia - są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów” (KKK 2117). Wszystko jasne: człowiek może odwoływać się do znanych mu sił przyrody (i może oczywiście odkrywać nowe). Może dzięki swej zmyślności i znajomości fizyki budować przemyślne konstrukcje mostów, może korzystać ze statków, samochodów i helikopterów, może dzięki znajomości chemii wytwarzać tworzywa sztuczne, może dzięki swej wiedzy z różnych dziedzin leczyć, ale nie może angażować w to wszystko „sił tajemnych”, świata duchów itd itp. Bo ich nie zna i na pewno nie potrafi nad nimi panować. Żeby nie było żadnych wątpliwości autorzy Katechizmu wyraźnie stwierdzili też, że wierni powinni wystrzegać się także spirytyzmu, często pociągającego za sobą praktyki wróżbiarskie i magiczne. Za naganne uznali też noszenie amuletów – ważne w kontekście masy przesądów dotyczących tego, co trzeba mieć czy co trzeba nosić, żeby stało się to lub tamto albo by zapewnić sobie powodzenie. Nie od czerwonej wstążki na wózku czy maskotki słonika na maturze zależy przecież ludzki los, ale – pomijając nawet ludzki udział w jego kształtowaniu – od Bożej Opatrzności; Boga, który jest Panem tak zwanych przypadków. Nie u szamana A tradycyjne (czy nowatorskie, ale niezwiązane z naukową medycyną) praktyki lekarskie? „Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka” – napisano w Katechizmie (KKK 2117). Ciekawe, prawda? W tym jednym zdaniu mamy jasną opinię Kościoła na ten temat. Część tego rodzaju praktyk jest zwyczajnym oszustwem. Jak leczenie tak zwanym „placebo”. A oszustwo już z racji innych przykazań godne jest potępienia. Praktyki te mogą też jednak być związane z wzywaniem złych mocy. I z tego powodu są grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu. W praktyce oznacza to, że o ile np. leczenie ziołami można uznać za odwoływanie się do jakoś tam znanych człowiekowi prawideł przyrody, o tyle takiej bioenergoterapii, jako odwołującej się do czegoś, czego istnienia nauka nie potwierdza, należałoby jednak unikać. Bo jeśli to nie oszustwo, to nie wiadomo jakie za tym stoją siły. Religijność „łańcuszkowa” Nie sposób na koniec nie zauważyć jeszcze jednego wymiaru zabobonów: tych dotyczących praktyk religijnych. „Zabobon może dotyczyć kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu” – czytamy w KKK 2111. „Dzieje się tak, gdy jakimś praktykom religijny, skądinąd uprawnionym czy nawet koniecznym, przypisujemy magiczne znaczenie. «Popaść w zabobon oznacza wiązać skuteczność modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają» (KKK 2111). Zwrócono tu uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze (choć wymienione na drugim miejscu) magiczne podejście do sakramentów. Oczywiście sakrament na pewno daje łaskę, z którą jest związany. Ochrzczony staje się dzieckiem Bożym, bierzmowany otrzymuje Ducha Świętego itd. Nie będą jednak skuteczne, czy do końca skuteczne, jeśli człowiek nie będzie z ich łaską współpracował. Nie będzie skuteczne rozgrzeszenie, jakiego udziela kapłan w konfesjonale, jeśli nie było szczerego żalu, jeśli zataiło się jakiś grzech ciężki. To, że kapłan wypowie formułę i wykona ręką znak krzyża tego nie zmieni. Bo Boże przebaczenie nie spłynie na tego, kto oszukańczo chce je wyłudzić. Podobnie z sakramentem małżeństwa: daje łaskę, by być dobrym małżonkiem i rodzicem. Ale nie zastąpi osobistych starań człowieka, by dobrym małżonkiem, rodzicem, a przede wszystkim dobrym człowiekiem być. Druga rzecz, to (wymienione w Katechizmie na pierwszym miejscu) magiczne podejście do modlitwy (i innych, ale już nie związanych z sakramentami praktyk religijnych). Wyjątkowo paskudnym przykładem są znajdowane w kościołach tzw. łańcuszki. Wyjątkowo paskudne, bo często grożące karami za to, że modlitwy się nie odmówi albo jej nie powieli i nie rozda w iluś tam egzemplarzach. Trudno jednak nie zauważyć podobnego myślenia w niektórych innych praktykach (mało)religijnych. Wygląda to czasem, jakby wystarczyło tylko wziąć do ręki odpowiednią chorągiewkę modlitewną i pomachać nią ściśle według instrukcji, a Bóg już nie będzie miał wyjścia i zrobi, o co go prosimy. Tak podchodzić można do uświęconych tradycją czy uznanymi przez Kościół (choć nie trzeba w nie wierzyć) prywatnymi objawieniami, takich jak msze gregoriańskie, nabożeństwo pierwszych piątków miesiąca, odpusty i parę innych. Łaski, które w tego typu praktykach możemy otrzymać zawsze zależą od tego, czy mamy odpowiednią dyspozycję wewnętrzną i czy Bóg, znając nasze serca, zechce (i ile zechce) dać. Uwłaczałoby jakoś Bogu postawienie sprawy tak, że skoro np. mam odfajkowaną sprawę pierwszych piątków miesiąca, to mogę się już nie martwić o swoje zbawienie i tarzać się w grzechu ile się da, bo przecież Bóg z powodu tych dziewięciu pierwszych piątków miesiąca, choćby w ostatniej chwili życia, da mi łaskę nawrócenia. Podobnie rzecz ma się ze sprawą rozpowszechniających się ostatnio, także na niby poważnych portalach religijnych plaga „skutecznych modlitw”. Można Boga prosić, można prosić o wstawiennictwo świętych, ale nie ma żadnego „modlitewnego zaklęcia”, które sprawi, że Bóg zrobi to, co chcemy. To tak nie działa. A stawianie sprawy w ten sposób to uwłaczająca Bogu praktyka zabobonna. No i tyle. Dziś strasznie długo. Na następnej stronie – fragmenty z Katechizmu Kościoła Katolickiego, w których poruszono omawiane tu zagadnienia.
Pytanie Odpowiedź Są dwa zagadnienia, które należy rozpatrzyć mówiąc o grzechu. ( 1) Są rzeczy, które Biblia wspomina w dość konkretny sposób, i mówi o nich, że są grzechem. Przykładowe listy tych grzechów zawierają: Księga Przysłów 6:16 - 19; List św. Pawła do Galatów 5:19 - 21; 1 List św. Pawła do Koryntian 6: 9 - 10. Nie ma wątpliwości, że te fragmenty Pisma Świętego przedstawiają te czyny jako grzeszne, jako coś, czego Bóg nie pochwala. Morderstwo, cudzołóstwo, kłamstwo, kradzież, itp. – niewątpliwie Biblia przedstawia takie czyny jako grzechy. (2) Trudniejsze zadanie polega na określeniu, co jest grzechem w kwestiach, o których Biblia bezpośrednio nie mówi. Kiedy Biblia nie mówi o pewnym temacie, zostały w niej opisane pewne ogólne zasady, które nami kierują w kwestii grzechu. (a) Kiedy nie ma określonego odniesienia do Pisma Świętego, dobrze jest zastanowić się, czy pewna rzecz jest zła, lub raczej czy jest ona zdecydowanie dobra. Biblia mówi na przykład, by „wyzyskać każdą chwilę sposobną” ( List św. Pawła do Kolosan 4: 5). Nasze dni tutaj na ziemi są tak krótkie i cenne w porównaniu z wiecznością, że nie powinniśmy nigdy tracić czasu na rzeczy skupiające naszą uwagę na nas samych, ale skupiać się jedynie na tym, co „budujące, zależnie od potrzeby, by wyświadczało dobro słuchającym” ( List św. Pawła do Efezjan 4:29). (b) Dobrym testem jest określenie, czy możemy uczciwie, z czystym sumieniem, prosić Boga, aby pobłogosławił i użył konkretnej czynności do Jego dobrego celu. „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” ( 1 List św. Pawła do Koryntian 10:31). Jeżeli jest miejsce na wątpliwości, czy dana rzecz podoba się Bogu, najlepiej jest zrezygnować z tego. „Wszystko bowiem, co się czyni niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem” ( List św. Pawła do Rzymian 14:23). ( c) Musimy pamiętać, że nasze ciała, jak również nasze dusze, zostały odkupione i należą do Boga. „Ze względu na przyrodzoną waszą słabość posługuję się porównaniem wziętym z ludzkich stosunków: jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, pogrążając się w nieprawość, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia. Kiedy bowiem byliście niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości” ( 1 List św. Pawła do Koryntian 6:19, 20). Ta prawda powinna mieć prawdziwy wpływ na to, co robimy i gdzie chodzimy. (d) Musimy ocenić nasze działania nie tylko w odniesieniu do Boga, ale także patrząc na skutek, jaki mają na naszą rodzinę, naszych przyjaciół, i innych ludzi w ogóle. Nawet jeśli dana rzecz nie rani nas bezpośrednio, ale szkodliwie wpływa albo oddziałuje na kogoś innego, jest ona niewłaściwa. „Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina, i nie czynić niczego, co twego brata razi [gorszy albo osłabia]... A my, którzy jesteśmy mocni [w wierze], powinniśmy znosić słabości tych, którzy są słabi, a nie szukać tylko tego, co dla nas dogodne” ( List św. Pawła do Rzymian 14:21; 15: 1). ( e) Pamiętajmy w końcu o tym, że Jezus Chrystus jest naszym Panem i Zbawicielem, i nic innego nie może zajmować pierwszeństwa. Żadne przyzwyczajenie, albo rozrywka czy ambicja nie może otrzymać nadmiernej kontroli nad naszym życiem - tylko Chrystus ma tę władzę. „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę” ( 1 List św. Pawła do Koryntian 6:12). I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko /czyńcie/ w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego” ( List św. Pawła do Kolosan 3:17). English Powrót na polską stronę główną Skąd mogę wiedzieć, że coś jest grzechem?
Magnolia Re: Czy jest grzechem? Janie, przy skupianiu się na czynieniu dobra kładzie sie akcent na dobry, a nie tylko na unikaniu zła. To drugie nie wystarcza by po prostu skupić sie na realizowaniu woli Bożej, tak uważam. Gdy staramy się patrzeć na bliźnich, dostrzegać ich potrzeby, pomagać innym, rozbudzać serce do miłowania bliźniego, do życzliwości to naturalnie zło przestaje nas kusić, mamy głowę czymś innym zajętą i coraz mniej grzeszymy - więc osiągasz dwa cele ze jednym zamachem, że się tak wyrażę. powodzenia Dezerter Legendarny komentator Posty: 11512 Rejestracja: 24 sie 2015 Lokalizacja: Inowrocław Has thanked: 2481 times Been thanked: 2166 times Kontakt: Re: Czy jest grzechem? Post autor: Dezerter » 2018-03-25, 23:45 Marcin_ pisze: ↑2018-03-25, 19:25Jakub2 pisze: ↑2018-03-25, 17:01 Grzechu nie da sie ujac w jakies konkretne granice i u kazdego ta granice ustala sumienie. A definicja grzechu ciężkiego i lekkiego , w ogóle grzechu ? Brawo Marcinie - to podstawa Bo spowiadać się w konfesjonale trzeba tylko z grzechów ciężkich, a z powszednich/lekkich wystarczy wzbudzić w sobie żal i przeprosić w spowiedzi ogólnej/powszechnej podczas Mszy Świętej - ja tam spowiadam się Panu z 95% moich grzechów - polecam, tylko róbcie to świadomie i szczerze jak na spowiedzi! czyli jest chwila ciszy, gdzie wyznajemy Bogu swoje grzechy szczegółowo, lub ogólnie (np Jezu Chryste Syny Boży , ulituj się nade mną grzesznikiem) a później: „Spowiadam się Bogu wszechmogącemu i wam, bracia i siostry że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Przeto błagam Najświętszą Maryję, zawsze Dziewicę, wszystkich Aniołów i Świętych, i was bracia i siostry o modlitwę za mnie do Pana Boga naszego” Amem bracie i siostro i jesteś pojednany z Bogiem. i masz w duchu szalom Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie. Jakub2 Re: Czy jest grzechem? Post autor: Jakub2 » 2018-03-26, 00:27 Dez, tylko nie mozna pomijac tego ze taki sam czyn moze byc grzechem lekkim albo ciezkim zaleznie od okolicznosci i tego co jest w sercu.. Wlasnie ta granice pokazuje sumienie, bo definicja grzechu nie jest sztywnym okresleniem. Andej Legendarny komentator Posty: 14883 Rejestracja: 20 lis 2016 Been thanked: 2969 times Re: Czy jest grzechem? Post autor: Andej » 2018-03-26, 10:38 Jakub2 pisze: ↑2018-03-26, 00:27 Dez, tylko nie mozna pomijac tego ze taki sam czyn moze byc grzechem lekkim albo ciezkim zaleznie od okolicznosci i tego co jest w sercu.. Wlasnie ta granice pokazuje sumienie, bo definicja grzechu nie jest sztywnym okresleniem. Abstrahując od konkretu masz całkowitą rację. Nie jest dobrze, gdy podchodzimy do grzechu zbyt sztywno, bez rozpatrywania okoliczności i skutków. Ale jeszcze większym błędem jest relatywizacja. Jest stare przysłowie: Od rzemyczka do koniczka. Zawiera prawdę. Zbytnio relatywizując, lekceważąc lekki grzech przestajemy go zauważać. I popełniamy coraz gorsze. Zło jest zawsze złem. Mniejsze zło, też jest złem. A zła należy unikać. Całkowicie nie zgadzam się z tezą, że z grzechów tzw. lekkich nie należy się spowiadać. Wprost przeciwnie. Należy. I świadome pomijanie ich staje się grzechem ciężkim. To że żal, komunia święta gładzą grzechy niektóre, to nie znaczy, że zwalniają z wyznawania ich podczas spowiedzi. Większość ludzi nie popełnia grzechów uznawanych za ciężkie. Czy oni mają przez lata nie przystępować do spowiedzi? Tylko dlatego, że nie popełniają najgorszych grzechów? Poza tym jest to zachętą do relatywizacji. Do samousprawiedliwiania się. Jakimi straszliwymi grzesznikami musieli być święci, skoro się regularnie spowiadali. Np. JPII. Jakubie, masz rację, że trzeba skupiać się nad każdym grzechem. Bo jest to jedyny sposób wzbudzania naszej wrażliwości. Na dobro. I na grzechy. W ten sposób doskonalimy się. W ten sposób dostrzegamy pole do poprawy. W ten sposób walczymy ze swoją pychą i falszywym poczuciem własnej doskonałości. Wszystko co piszę jest moim subiektywnym poglądem. Nigdy nie wypowiadam się w imieniu Kościoła. Moje wypowiedzi nie są autoryzowane przez Kościół. Jakub2 Re: Czy jest grzechem? Post autor: Jakub2 » 2018-03-26, 11:03 Na potwierdzenie tego co piszesz mozna by podac fakt ze nawet swieci zyjacy w zakonach i klasztorach bardzo czesto sie spowiadali, a zyjac w odosobnieniu raczej nie mieli zbytnio okazji do popelnianiia grzechow ciezkich. Wiem sam po sobie ze pozbywajac sie grzechow ciezkich te lekkie staja sie coraz bardziej wyrazne i zauwaza sie coraz to drobniejsze ktore wydawaly sie wczesniej nie byc grzechem w ogole, co pozwala zrozumiec coraz wiecej szczegolow wiary i rozwija ja. Gdy mamy biala koszule i ja wybielamy to widac na niej coraz to drobniejsze pylki-plamy, im bielsza tym wyrazniejsze sa te drobne pylki. Ostatnio zmieniony 2018-03-26, 11:09 przez Jakub2, łącznie zmieniany 2 razy. Dezerter Legendarny komentator Posty: 11512 Rejestracja: 24 sie 2015 Lokalizacja: Inowrocław Has thanked: 2481 times Been thanked: 2166 times Kontakt: Re: Czy jest grzechem? Post autor: Dezerter » 2018-05-01, 15:55 Andej pisze: ↑2018-03-26, 10:38 Franciszek też spowiada się co tydzień Jedna tylko korekta Całkowicie nie zgadzam się z tezą, że z grzechów tzw. lekkich nie należy się spowiadać. Wprost przeciwnie. Należy. I świadome pomijanie ich staje się grzechem ciężkim. To że żal, komunia święta gładzą grzechy niektóre, to nie znaczy, że zwalniają z wyznawania ich podczas spowiedzi. Od grzechów lekkich uwalnia nas spowiedź powszechna podczas Eucharystii "Spowiadam się...", dlatego nie trzeba się z nich spowiadać, ale można (choć spowiednik z uśmiechem ostatnio mnie poprawił i powiedział - "to grzech lekki - nie trzeba się spowiadać") Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie. Karoll Początkujący Posty: 39 Rejestracja: 19 sty 2018 Re: Czy jest grzechem? Post autor: Karoll » 2018-07-10, 22:34 Wiecie na co ostatnio trafiłem? Otóż na pytanie czy dlubanie w nosie( fee) lub obgryzanie paznokci może być grzechem? Wiele osób to czasem robi a niektórzy są od tego uzależnieni, znam takich co cały czas obgryzaja paznokcie. Dla mnie to dziwne pytanie, no bo dlaczego ma być to grzech, /jakieś przykazanie zakazujące tego???/ Albo w ogóle dlaczego ma byc to zło? Niekotrzy robią to ze stresu albo nawyków [/quote] Ostatnio zmieniony 2018-07-10, 22:36 przez Karoll, łącznie zmieniany 2 razy. Sebastian Dyskutant Posty: 281 Rejestracja: 22 lis 2017 Lokalizacja: Połaniec Wyznanie: Katolicyzm Been thanked: 26 times Kontakt: Re: Czy jest grzechem? Post autor: Sebastian » 2018-07-14, 14:44 Raczej to nie jest grzechem. Totus Tuus Jacoob Początkujący Posty: 45 Rejestracja: 12 lis 2017 Has thanked: 1 time Re: Czy jest grzechem? Post autor: Jacoob » 2018-07-16, 22:01 Karoll pisze: ↑2018-07-10, 22:34 Wiecie na co ostatnio trafiłem? Otóż na pytanie czy dlubanie w nosie( fee) lub obgryzanie paznokci może być grzechem? Wiele osób to czasem robi a niektórzy są od tego uzależnieni, znam takich co cały czas obgryzaja paznokcie. Dla mnie to dziwne pytanie, no bo dlaczego ma być to grzech, /jakieś przykazanie zakazujące tego???/ Albo w ogóle dlaczego ma byc to zło? Niekotrzy robią to ze stresu albo nawyków [/quote] A w ogóle dlaczego ma być to w kategoriach grzechu? Dłubanie w nosie i obgryzanie paznokci jest dziwne a już jedzenie tego( z nosa) to na pewno obrzydliwe... Ale na prawdę jest tu się nad czym zastanawiać, czy jest grzech czy nie ma? Dlaczego miałoby być? Ostatnio zmieniony 2018-07-16, 22:01 przez Jacoob, łącznie zmieniany 1 raz. Mivia Dyskutant Posty: 275 Rejestracja: 31 lip 2017 Has thanked: 129 times Been thanked: 133 times Re: Czy jest grzechem? Post autor: Mivia » 2018-07-17, 17:00 @Karoll Nie koniecznie jest to grzech lecz brak dobrych manier lub natręctwo Pixel Początkujący Posty: 51 Rejestracja: 27 paź 2018 Has thanked: 4 times Re: Czy jest grzechem? Post autor: Pixel » 2018-11-16, 11:36 Witam, mam takie skrupuly, że sam już sobie dziwię. Wg mnie każdy czyn to w jakimś stopniu grzech. Jak mam sobie z tym poradzić. Ostatnio mi przyszło na myśl czy np. Nie zachowywanie higieny to grzech, Dla przykładu: Czy niespuszczajie wody w łazience jest grzechem no bo to w końcu obrzydlistwo. Czy to jest w pewnym stopniu prawda? Viridiana Super gaduła Posty: 1428 Rejestracja: 6 sie 2018 Wyznanie: Katolicyzm Has thanked: 436 times Been thanked: 337 times Re: Czy jest grzechem? Post autor: Viridiana » 2018-11-16, 15:27 Pixel pisze: ↑2018-11-16, 11:36 Czy to jest w pewnym stopniu prawda? Na pewno nie. W przypadku takich skrupułów chyba dobrze by było poszukać kierownictwa duchowego. Omnia vincit Amor et nos cedamus Amori (Wergiliusz, Eklogi) Dezerter Legendarny komentator Posty: 11512 Rejestracja: 24 sie 2015 Lokalizacja: Inowrocław Has thanked: 2481 times Been thanked: 2166 times Kontakt: Re: Czy jest grzechem? Post autor: Dezerter » 2018-11-16, 21:19 Pixel pisze: ↑2018-11-16, 11:36 Witam, mam takie skrupuly, że sam już sobie dziwię. Wg mnie każdy czyn to w jakimś stopniu grzech. Jak mam sobie z tym poradzić. Ostatnio mi przyszło na myśl czy np. Nie zachowywanie higieny to grzech, Dla przykładu: Czy niespuszczajie wody w łazience jest grzechem no bo to w końcu obrzydlistwo. Czy to jest w pewnym stopniu prawda? To ani grzech, ani prawda. Odpowiedz mi i sobie na 2 pytania: Czy rzeczywiście wierzysz w to, że Bóg Ojciec cię kocha tak jak w przypowieści o synu marnotrawnym? Czy rzeczywiście wierzysz , że Jezus na krzyżu odkupił już WSZYSTKIE twoje grzechy i pojednał cię z Bogiem? Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie. Buzz Przybysz Posty: 21 Rejestracja: 7 wrz 2018 Re: Czy jest grzechem? Post autor: Buzz » 2018-11-19, 19:04 Nie będe zakładał nowego tematu bo widzę że już taki jest. Otóż chciałbym się dowiedzieć czy ucieczka z lekcji to jakiś grzech? Nie mam tu na myśli wagarów z jednego dnia ale sytuację jak ta: Nauczyciel się spóźnia, nie ma go 25 minut, cała klasa mówi ze idzie do domu. Co ja w takim wypadku mam zrobić. Wiem ze to może mieć konsekwencje w nieobecności itd, ale czy w kategorii grzechu mozna to rozpatrzyć? Mam jeszcze jedną sytuacje która niby nie jest ucieczką: Dajmy na to lekcja kończy się za 15 minut, nauczyciel pozwala wcześniej wyjsc jeżeli ktoś ma autobus. I jeżeli ja w takiej sytuacji wyjdę choć wiem że na autobus i tak zdąże bo mam za pół godziny, ale nauczyciel i tak puści. A wyjść wczesniej chce dlatego że moi kledzy idą i ja też bym chciał. Czy to też jest jakieś oszukiwanie? Nuaczyciel nie dopytuje za ile mam itd. tylko mówi się: Mogę wyjść 10 minut wcześniej na przystanek? Kalart Gawędziarz Posty: 486 Rejestracja: 10 cze 2018 Has thanked: 9 times Been thanked: 30 times Re: Czy jest grzechem? Post autor: Kalart » 2018-11-20, 06:34 Katolik ma obowiązek wypełniania swoich obowiązków. Wyjście ze szkoły, gdy ma się obowiązek przebywania w niej jest jego uchybieniem. Jeśli nie jest to spowodowane wyższą potrzebą, to jak najbardziej można uznać to za grzech. Istnieje pojęcie kwadransa akademickiego, które w skrócie oznacza że jeśli ktoś nie przyszedł w ciągu pierwszych piętnastu minut, to można uznać za nieobecnego (czyli np. udać się do domu). Nie ma mowy o nieprzyjemnych konsekwencjach, chyba że dla nauczyciela/wykładowcy. Tyle, że to zwyczaj z uczelni wyższych. Jeśli jesteś niepełnoletni, to sytuacja wygląda inaczej - szkoła ma obowiązek zapewnić opiekę, a uczeń ma obowiązek tej opiece podlegać. W takiej sytuacji powinno się po prostu pójść do pokoju nauczycielskiego czy gabinetu dyrektora i pozwolić zadecydować osobie, która ma prawo do podjęcia takiej decyzji - czy można uczniów puścić do domu, czy należy zorganizować opiekę aż do czasu skończenia godziny zajęć lekcyjnych. Czy jakbyś powiedział nauczycielowi, że wychodząc z zajęć o właściwej porze i tak byś zdążył na autobus, to czy puściłby cię wcześniej? Jeśli tak, nie ma przewinienia. Jeśli choćby podejrzewasz że dodatkowa informacja zmieniłaby nastawienie nauczyciela - świadomie wprowadziłeś go w błąd, czyli oszukałeś. To składanie fałszywego świadectwa - nie słowami, ale czynem. Czyli niewątpliwie grzech. Wróć do „Szatan, grzech” Przejdź do Informacje administracyjne ↳ REGULAMIN ↳ Felietony ↳ by Czernin ↳ Informacje i ogłoszenia ↳ Propozycje, sugestie, błędy, pytania ↳ Przywitaj się Ważne sprawy dla chrześcijan ↳ Biblioteczka wiedzy ↳ Podstawy ↳ Biblia, Nowy Testament i Stary Testament ↳ Wersety biblijne ↳ Trójca Święta ↳ Maryja ↳ Życie katolickie ↳ Świadectwa działania Boga ↳ Modlitwa ↳ Sakramenty święte ↳ Spowiedź ↳ Życie, śmierć, wieczność ↳ Niebo, piekło, czyściec ↳ Szatan, grzech ↳ Grzech onanizmu ↳ Rodzina, małżeństwo, narzeczeni ↳ Święta i zwyczaje religijne ↳ Święci i postacie biblijne ↳ Forum biblijne, wydarzenia biblijne ↳ Pozostałe Tematy Chrześcijańskie ↳ Opium - o naprawie Kościoła o. Szustaka ↳ Historia Chrześcijaństwa, postacie, wydarzenia ↳ Ekumenizm ↳ Apologetyka Inne wyznania i religie ↳ Kościół Prawosławny ↳ Protestantyzm ↳ Judaizm ↳ Islam ↳ Inne religie i ruchy parareligijne ↳ Ateizm, agnostycyzm, deizm Zaprzyjaźnione grupy ↳ Katolicy2 (K2) Offtopic ↳ Kawiarenka ↳ Książki ↳ Psychologia, filozofia, czyli jak żyć dojrzale ↳ Multimedia i rozrywka ↳ Wydarzenia, informacje ↳ Komputery, Internet i technologie ↳ Paranormal ↳ Archiwum ↳ KOSZ
Najlepsza odpowiedź blocked odpowiedział(a) o 23:10: Tak, wypowiadanie zaklęć jest grzechem, filmy same w sobie nie są złe, zależy też jakie to zaklęcia czy takie bajkowe nie groźne, czy okulystyczne, jest o tym w Biblii ze Bóg potępia wszelkie czary, ale sądzę że nie takie na niby. Odpowiedzi Nioch :D odpowiedział(a) o 22:27 Kosciol katolicki nie toleruje takich rzeczy i uwarza ze jest to grzech ale to tylko ksieza oni sobie mowia co chca bo mysla ze maja wladze * blocked odpowiedział(a) o 22:50 blocked odpowiedział(a) o 23:08 Zależy od religii w którą wierzysz, wedle Kościoła Katolickiego to grzech ciężki. Tak, ale to o czym ty mówisz to zabawa i to nie jest żaden grzech. Magia jak najbardziej jest grzechem To co to robisz to nie magia i to nie grzech blocked odpowiedział(a) o 12:31 Oczywiście, że to wiesz z "bozią" jest jak z bocianem i świętym mikołajem xD kiedyś ludzi którzy mówili że ziemia jest okrągła palono na stosie więc lepiej odpuść sobie te czary bo do twojego domu przyjdzie ksiądz i ciebie też spali :) blocked odpowiedział(a) o 22:19 Tak, przyjdzie diabeł i cię zje. Nie przejmuj się tym. To trochę tak, jakbyś biegała na około ogniska z różdżką nasączoną benzyną. Pytanie brzmi: kiedy machniesz tak mocno, że różdżka się zapali, a ty razem z tej chwili może wygląda to niegroźnie i pewnie pozostanie takie jeszcze przez jakiś czas, ale niestety nie zatrzymasz się na takim etapie. Diabeł nie śpi i będzie działał, abyś brnęła w jego gierki jeszcze głębiej, aż w końcu przyjdzie odebrać od ciebie zapłatę. Wtedy może polecieć twoje zdrowie, szczęście, rodzina i wiele wiele więcej. Także uważaj czym się interesujesz. Uważasz, że ktoś się myli? lub
czy magia to grzech